Było o słoneczniku tradycyjnym to teraz, tak trzymając się tematu, będzie o słoneczniku bulwiastym czyli o topinamburze.
O nim i naszej ogrodniczce, która jesienią bardzo pieczołowicie zakopywała go w sobie tylko wiadomych miejscach wspominałam tutaj. Teraz przyszła pora na wykopanie plonów, a ponieważ topinambur jest rośliną bardzo plenną i jednocześnie inwazyjną, to trochę pracy z tymi wykopkami miałam. Tym bardziej, że chciałam bardzo dokładnie wybrać bulwy, żeby nie rósł mi w przyszłym roku tam, gdzie go nie chcę. A dzisiaj te pyszne bulwy mieliśmy na obiad zamiast ziemniaków.
Oprócz tego, że topinambur jest pyszny, to ma bardzo dużo zalet:
- Zawiera inulinę , która stanowi ona 75% wszystkich węglowodanów w
topinamburze – jeden z najcenniejszych probiotyków
odżywiających florę bakteryjną jelit, przyczyniając się tym
samym do budowania naszej odporności.
- Posiada bardzo niski indeks glikemiczny.
- Zawiera ogromne ilości koloidalnej krzemionki, co czyni z topinambura
“przyjaciela” kobiet, pielęgnując i odbudowując jędrność
skóry, nadając blask i moc włosom oraz paznokciom.
- Wspomaga leczenie chorób płuc, koi napady suchego i męczącego kaszlu.
- Wspiera układ sercowo-naczyniowy i kostno-stawowy dzięki
zdolności regeneracji tkanek.
- Posiada dwa razy więcej witaminy C i B1 niż w ziemniak.
- Jest bogaty w potas wymiernie wpływając na wyrównanie gospodarki
elektrolitowej, obniżając ciśnienie oraz wspierając pamięć i
koncentrację.
- Pokrywa dzienne zapotrzebowanie na żelazo u dzieci (wystarczy kilka bulw)
- Obniża poziom złego cholesterolu.
Topinambur można jeść:
-
na
surowo jako składnik surówek np. z jabłkiem, orzechami i miodem;
-
duszonego
z warzywami;
-
gotowanego
w wodzie jako zamiennik ziemniaka;
-
jako
składnik musów zimowych – jabłkowych i gruszowych;
-
pieczonego
z ziołami w piekarniku lub w ognisku;
-
plasterek
wkrojony do herbaty (lepszy niż cytryna);
Poza tym można z niego przyrządzić wiele pysznych potraw: zupę, sałatki i surówki.
Ja osobiście topinambur "odkryłam" dopiero trzy lata temu, już po przeprowadzce na wieś. A ponieważ ogród mam spory, to mogę sobie pozwolić na to, aby sobie rósł i się rozrastał, oczywiście według mojej koncepcji a nie naszej psiej ogrodniczki ;)