Dzisiaj wpis, który powinien ukazać się ponad miesiąc temu, ale jak to się mówi "co się odwlecze to nie uciecze". Zresztą obiecałam go siostrze, więc musi być 😉
Jak co roku w maju pojechałyśmy z Olą na Międzynarodowe Targi Książki, które ku naszej uciesze wróciły na stadion PGE Narodowy, jak to było jeszcze przed sławną pandemią. W pociągu podczas podróży obowiązkowo partyjka szachów...
... i rozważania na temat wpływu rozwoju języka na kształtowanie świadomości, kultury, postrzeganie rzeczywistości, na myślenie i ogólnie na zachowania człowieka.
Czytaliście może "Cień wiatru" C.R. Zafona? Przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych książek. Kto czytał, to wie, że było tam szczególne miejsce znane tylko osobom wtajemniczonym czyli Cmentarz Zapomnianych Książek. W Warszawie około 1,5 roku temu powstało miejsce inspirowane właśnie takim cmentarzyskiem książek. Antykwariat, który przyjmuje wszystkie niechciane książki, które tam czekają na nowego właściciela. A ponieważ obydwie uwielbiamy wszelkie takie miejsca, to odwiedzenie tego konkretnego antykwariatu był to punkt obowiązkowy na naszej liście podczas pobytu w Warszawie na tegorocznych Targach Książki. Po przyjechaniu do Warszawy ...
i zjedzeniu śniadania w naszym ulubionym barze mlecznym ...
i mając jeszcze parę godzin do zameldowania się w wynajętym mieszkaniu, ze wszystkimi bagażami pojechałyśmy do Biblioteki Uniwersyteckiej i po chwili błądzenia i szukania znalazłyśmy na poziomie -1 to konkretne miejsce.
Pomieszczenie nie jest duże, ale mieści ok 3 tyś książek ze wszystkich chyba tematów, działów i obszarów. Nie pamiętam ile czasu tam spędziłyśmy, ale wyszłyśmy bardzo zadowolone z nowych/starych nabytków. Antykwariat ten działa on na zasadzie - wchodzisz, płacisz 30 zł i wynosisz tyle książek ile zdołasz.
![]() |
| Gdyby ktoś chciał więcej informacji to tutaj jest podpowiedź do strony antykwariatu. |
Drugą część dnia spędziłyśmy oczywiście już na stadionie.
Piątek, ludzi niezbyt dużo, czyli spokojnie można pochodzić między stoiskami i rozejrzeć się to tu, to tam. Oczywiście zaczęłam od stoisk antykwarycznych i tam spędziłam najwięcej czasu. Nowości mogą poczekać, a na tych stoiskach można znaleźć prawdziwe wydawnicze perełki.
W sobotę wróciłyśmy na stadion już z samego rana, czyli przed godz. 10 zgodnie z myślą, że rano będzie spokojniej, mniej ludzi. Ale wyglądało na to, że wiele osób myślało podobnie, bo już przed 10 czyli przed planowaną godziną otwarcia, kolejki do wejścia były wprost niebotyczne. Fakt, że organizatorzy tutaj się trochę nie popisali, bo zabrakło informacji, że wejścia są dwa i niestety wszyscy stali do jednego. Zresztą te tłumy ludzi są tylko potwierdzeniem, że jednak Polacy czytają książki. Po podsumowaniu wyszło, że tegoroczne targi odwiedziło ponad 108 tyś. osób.
![]() |
| Malutki fragment kolejki do wejścia. |
A do domu wróciłam m.in z takimi książkami.
Głównym celem naszych corocznych majowych wyjazdów jest oczywiście udział w Targach Książek, ale oprócz tego zawsze planujemy sobie dodatkowe atrakcje i o nich będzie już w kolejnym wpisie.
Trzymajcie się cieplutko i miejcie najlepiej na świecie 😊.
























