Translate

sobota, 10 października 2026

Naradowy Teatr Edukacji czyli Ola na scenie

Otwierasz oczy - ósma,
poszedłeś do sklepu - środa,
zaparzyłeś sobie kawę - jesień,
położyłeś się odpocząć - zima ...
Wydaje się, że właśnie tak 
leci teraz czas.

Ten tekst znalazłam, a właściwie sam się znalazł podczas przewijania rolek w internecie i tak idealnie do mnie pasuje w tym momencie, że musiałam go tu przytoczyć. Obiecywałam sobie, że postaram się zachować większą częstotliwość i  regularność nowych wpisów na blogu i znowu nic nie wyszło, czyli wszystko u mnie po staremu. Na brak zajęć nie mogę narzekać, a wręcz przeciwnie i często mam wrażenie, że wciąż więcej przede mną niż za mną. A teraz, kiedy już lada chwila po przestawimy zegary i wejdziemy na czas zimowy, to dzień skróci się jeszcze bardziej. Nie lubię zmian czasu.

Parę dni temu, no dobrze - trzy tygodnie temu, kolejny raz mieliśmy okazję zobaczyć naszą córkę aktorkę na scenie teatralnej. Fajnie patrzy się swoje, już dorosłe dziecko, gdy podczas odgrywania zadanej roli wciela się różne postaci, ale i tak widzimy tam tę naszą Olę 😉 . Oczywiście pozdrowienia dla teatralnej ekipy Narodowego Teatru Edukacji, którą mieliśmy przyjemność poznać - jesteście świetni i to nasze zdanie  chociaż ktoś może zarzucić, że jest subiektywne jest też poparte reakcją dzieciaków na widowni, a jakby nie mówić dzieciaki są najbardziej wymagającymi odbiorcami, ale również podsłuchane komentarze nauczycieli, którzy im towarzyszyli to potwierdzają.  "Dorotka" - rewelacyjna, "Hejter" - super, "AI Robot" - sami najlepiej wiecie co z nim 😉 . Niestety mam tylko to jedno zdjęcie podczas ukłonów i to niezbyt wyraźne.

To zdjęcie zrobiłam specjalnie dla tej scenografii. Tutaj tego może nie widać, bo zdjęcie kiepskie, ale z widowni sprawia wrażenie bardzo realistycznej. Kto mnie zna, to wie, że to moje klimaty 😊.

 

A za oknem jesień i cudowne poranne październikowe mgły.

I wieczorne zachody słońca ...

Trzymajcie się cieplutko i miejcie najlepiej na świecie ❤️

 



niedziela, 13 września 2026

Typowo wrześniowo

 Nasz staruszek Bilbo po letnim biwakowaniu w ogrodzie, zarówno w dzień jak i w nocy, zaczął coraz częściej wchodzić do domu, a nawet udało mu się 3 razy w domu przenocować, a to znak, że jesień tuż tuż i czas się ewakuować z podwórka w bardziej przyjazne miejsca domowego zacisza.

 W ogrodzie w tym roku obrodziły jabłonie i śliwy, jedynie grusza się zbuntowała i obdarzyła nas tylko jedną gruszką. Za to winogrona również w tym roku dostatek. Najfajniejsze jest to, że mamy kilka odmian winogron i dojrzewają one w różnym czasie, a to oznacza, że jednym z moich ulubionych owoców mogę się delektować baaardzo długo.

 A dzisiaj niedzielne szybkie ciasto ze śliwkami i śliwkowo-jabłkowy kompocik.

 

 Jarzębina przed domem to było moje marzenie i teraz nie mogę się na nią napatrzeć, tym bardziej, że  pierwszy raz tak pięknie i gęsto zaowocowała.


 I spacery do lasu, które o tej porze roku wymagają zabrania ze sobą koszyka ...

Dzisiaj trochę u nas pada, a w według prognoz, w nocy deszcz ma padać dużo mocniej, więc jest nadzieja na więcej grzybków :D

I jak zawsze trzymajcie się cieplutko i miejcie najlepiej na świecie ❤️



czwartek, 10 września 2026

"Dziady" czyli Narodowe Czytanie 2026

 Lubię takie spotkania. To konkretne odbyło się przy naszej parafii. Ludzie działający w  Klubie Szalonych Pisarzy wpadli na pomysł, aby zadzwonić do naszego księdza Mateusza i zaproponować wspólne czytanie, a jemu dwa razy powtarzać nie potrzeba, tylko otwiera drzwi na oścież i woła "Chodźcie tutaj wszyscy złaknieni literatury naszego narodowego wieszcza". 

No to poszliśmy. Oczywiście czytanie z podziałem na role, a mnie przypadła kwestia Kruka.

 


A potem było ognisko, kiełbaski a nawet trochę biesiadnego śpiewania.


A teraz taka ciekawostka. "Dziady" Adama Mickiewicza czytałam milion lat temu jeszcze w szkole i poza ogólnym przesłaniem i sławnym tekście "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie." niezbyt wiele pamiętałam. Wstyd się przyznać, ale niestety taka jest prawda. I teraz fragment ...

GUŚLARZ I DZIEWCZYNA

Na głowie ma kraśny wianek,
W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek,
A nad nią leci motylek.
Na baranka bez ustanku
Woła: baś, baś, mój baranku,
Baranek zawsze z daleka:
Motylka rózeczką goni
I już, już trzyma go w dłoni;
Motylek zawsze ucieka.

... znam przecież doskonale. To kultowy "Baranek" w wykonaniu zespołu Kult i Kazika Staszewskiego. 
 
No i zobaczcie, słucha się różnych piosenek, utworów i nawet człowiek nie wie skąd jest zaczerpnięty  tam tekst. A takich utworów jest naprawdę sporo. I nasuwa się tutaj jeden ważny wniosek - wciąż za mało czytam i czas wrócić do klasyki i starych lektur.
 A tymczasem trzymajcie się cieplutko, bo pogoda zdecydowanie się popsuła i miejcie najlepiej na świecie ❤️


wtorek, 1 września 2026

Brak czasu i Bolesławieckie Święto Ceramiki.

 Brak czasu na emeryturze to jedno z tych doświadczeń o którym trzeba przekonać się samemu osobiście. No i się przekonałam. Zresztą już chyba nawet wcześniej o tym wspominałam. A jak to się dzieje, że pracując zawodowo wszystko się ogarniało, że nawet nie wspomnę o tych czasach kiedy jeszcze dzieci były małe, plus dodatkowe studia i milion innych rzeczy??? A doba przecież ma cały czas niezmiennie 24 godziny. Jedynym wytłumaczeniem może być teoria, że czas z wiekiem mija zdecydowanie szybciej i te same 24 godziny dla młodej osoby to nie to samo co dla emerytów 😉. No i dzieje się jednak dużo, a nawet bardzo dużo.

 Czekałam cały rok na kolejne święto ceramiki w Bolesławcu, a ono już od dwóch tygodni za nami. Tym razem mając doświadczenie tłumu ludzi w niedzielę wybraliśmy się w czwartek i faktycznie, dzień pracujący, ludzi mniej więc spokojnie można było podejść do każdego stoiska, pooglądać, coś wybrać bez przepychania się. Co prawda ok godz. 14 już zrobił się lekki tłum, ale my już w tym czasie spokojnie czekaliśmy w ogródku restauracyjnym na kawę i pizzę przyglądając się otoczeniu. 

Tradycyjnie na początek kawa w "Starej Księgarni"

 I idziemy między stoiska.




Zachwyciły a nawet zauroczyły mnie tym razem jesienne wzory.








Kafelki dekory łazienkowe. 




 I nasze tegoroczne nabytki. Najbardziej cieszy mnie wazonik, bo dokładnie takiego szukałam.

W tym roku ominął nas niestety targ staroci, bo nie doczytałam w programie, że będzie on dopiero od piątku, czyli plan na przyszły rok to wyjazd do Bolesławca w piątek przed południem. Wtedy uda się wstrzelić i w targi staroci i mniejszy tłum.

Do anioła mi daleko, ale nie mogłam sobie odpuścić przymiarki tych anielskich skrzydeł 😉  
 
Trzymajcie się cieplutko i miejcie najlepiej na świecie ❤️