Translate

niedziela, 17 października 2021

Róże i ... palce diabła.

 O tym, że bardzo lubię róże pisałam już nie raz np. tutaj. Szukałam specjalnego miejsca na różany kącik i znalazłam. W pierwszym zamyśle miała być tu lawenda, nawet dwa pierwsze rzędy lawendy już są, ale wymyśliłam, że właśnie tutaj w jej towarzystwie posadzę róże. A ponieważ te dwa gatunki bardzo się lubią to powinno im pasować. Piątek i sobotę poświęciłam na przygotowanie miejsca i teraz czekam do wczesnej wiosny, kiedy to poprzesadzam te róże, które już mam i oczywiście dokupię nowe, już bez dylematu, gdzie je umieścić. 

I zrobione.

 A tymczasem powstała taka różana serwetka.  Robiłam ja z kordonka nowosolskiego i ma 56 cm średnicy. Muszę przyznać, że robiąc ją byłam nastawiona, że wyjdzie większa. Ale jak nie ma większej to jest taka, trudno 😉. 

 W serwetkach na najbliższy czas planuję zrobić sobie trochę przerwy przerzucając się na nieco większe wyzwanie a mianowicie firankę - zazdroskę na kuchenne okno. Trochę to zapewne będzie trwało, zanim skończę dlatego w między czasie i dla urozmaicenia wracam do dziergania gwiazdeczek, aniołków, bombek i innych ozdób na choinkę. Bo jakby nie patrzeć, to grudzień już bliżej niż dalej. 

I ciekawostka  znaleziona podczas spaceru po lesie.

Wg informacji znalezionych w sieci jest to okratek australijski inaczej palce diabła. Podobno wydziela bardzo intensywny i nieprzyjemny zapach padlin, ale ja nic kompletnie czułam, więc albo nie śmierdział albo zachowały się u mnie jakieś po covidowe zmiany węchowe. 

Jutro zaczynają się koncerty finałowe Konkursu Chopinowskiego, co oznacza, że nadal nic się nie zmienia i przez kolejne wieczory jestem niedostępna ;) Decyzja jurorów o "złamaniu" regulaminu, który mówi, że do finału przechodzi nie więcej niż 10 uczestników (przeszło 12) nie jest zaskakująca. Ze względu na bardzo wysoki poziom oraz to, że do wcześniejszych etapów przepuszczono również więcej niż zwykle pianistów, można było się tego spodziewać, ale bardzo ciekawa jest lista finalistów. Na widok nazwisk Martin Garcia Garcia (Hiszpania) i Hyuk Lee (Korea Południowa) mocny uśmiech pojawił się na mojej twarzy 😀. Co niektórzy eksperci komentujący trwający konkurs zapewne drapią się mocno w głowę nad taką decyzją jurorów, bo wcześniej nie dawali im szans na wejście do finału.

Moi faworyci to Aimi Kobayashi (Japonia) i Bruce (Xiaoyu) Liu (Kanada). Pianistyczną karierę Aimi śledzę od około 15 lat, czyli od momentu kiedy ona sama miała 11 lat. A Bruce Liu po prostu mnie oczarował i jak to się mówi "powalił swoją grą na kolana", a wcale nie jestem żadną specjalistką muzyczną. Ja tylko uwielbiam muzykę poważną :)



niedziela, 10 października 2021

I znowu niedziela 😉

 Widzę, że robi mi się blog niedzielny 😄. No cóż, jak w tygodniu nie ma czasu to niech będą niedzielne wiadomości.Taki był u nas dzisiejszy poranek.Tym razem aparat skierowany nie na wschód ale na zachód. Poranek trochę inny od tego sprzed tygodnia, zapowiadający to co nas czeka przez najbliższych kilka miesięcy.


To kolejna noc z takim przymrozkiem czyli czas szykować się do zimy, a w ogródku jeszcze sporo pracy. Trzeba będzie w tygodniu zakasać rękawy i przyspieszyć jesienne porządki, ale zanim to nastąpi to wrzucam jeszcze mój jesienny ogród sprzed 2 tygodni. Oczywiście dzisiaj już tak nie wygląda, trochę kwiatów przekwitło a przez ostatnie dwie noce przymarzło. No cóż, taki mamy klimat ;)















I zasieki w warzywniaku. Ponieważ mamy psy uwielbiające marchewkę, trzeba było jakoś te nasze zasoby chronić ;) W przyszłym roku koniecznie musimy pomyśleć nad zrobieniem jakiegoś płotka, ogrodzenia z tabliczką "wejście psom wzbronione, marchewka tylko dla ludzi".


Na koniec zdjęcie z ogrodu sąsiadów. Liczę, że zadziała siła internetu i ktoś zidentyfikuje co to za roślina. Sąsiedzi też nie wiedzą a kwiat jest bardzo ciekawy i przyciągający wzrok.


 Chopin nie może już nic napisać takiego, aby przy siódmym, ósmym takcie nie musiało się wołać:  To Chopin!    

 (Robert Schumann)  


 

Tegoroczny  październik mija u nas pod znakiem muzyki Chopina. XVIII Konkurs Chopinowski trwa a to oznacza, że gdyby ktoś z domowników chciałby obejrzeć w TV coś innego, to nie ma szans. Szkoda jedynie, że ze względu na pracę możemy słuchać tylko sesji wieczornych. Oczywiście dzisiaj jako, że jest niedziela słuchamy i porannych koncertów 😃. Trochę muzyki, a tyle szczęścia 😏





niedziela, 3 października 2021

Wschód słońca

Takim niebem przywitała nas dzisiejsza niedziela. A potem myśl, oczywiście nie moja tylko zaczerpnięta z książki  Mirosława Nahacza "Osiem cztery."   

      Pomyślałem, że gdyby kazano oglądać ludziom wschody [słońca], wprowadzono taki przymus, zmalałaby przestępczość. Głupio byłoby facetowi kogoś gwałcić, niedoszły morderca wspomniałby poranek, i też mógłby się zrazić do przyszłego czynu.


  Coraz bardziej dojrzewam do decyzji przeniesienia bloga gdzieś indziej, ponieważ dziwne rzeczy się dzieją podczas edycji kolejnych postów ze znikającym tekstem włącznie.Dlatego dzisiaj zamiast się stresować, idę poczytać co tam u Was słychać, bo niestety w tygodniu doba nie chce być dłuższa niż 24 godziny, a dla mnie to stanowczo za mało na wszystko. Pewnie kiedyś zwolnię, ale znając siebie to będzie dopiero na emeryturze, a do tego czasu jeszcze trochę mi brakuje ;)

A tymczasem dobrej niedzieli Wszystkim życzę :))

 

środa, 29 września 2021

Koń jaki jest, każdy widzi,

 ... a kto nie widzi, niech żałuje. 


Cudowne są takie widoki, coraz rzadsze i przez to coraz bardziej doceniane. I to jest właśnie to piękno wsi, dlatego nie wyobrażam sobie ponownego zamieszkania w mieście. Wystarczy, że muszę tam i tak codziennie pojechać do pracy czy zrobić zakupy.  Ale kolejny weekend już blisko i będzie czas na nowy wpis. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze wrześniowo, bo kolejny wpis jakby nie było to już będzie w październiku  😉😊


niedziela, 19 września 2021

Niedziela na sportowo.

Rodzinnie na strzelnicy.  Dawno temu na lekcjach PO w liceum strzelałam z karabinka sportowego kbks. Dzisiaj na tej samej strzelnicy miałam okazję również postrzelać tylko z trochę innej broni. Wrażenie, hmm... coś w tym jest, można dać się wciągnąć. Najpierw instruktaż, potem odbezpieczenie-celowanie-strzał i ... jest otwór w tarczy. Do mistrzostwa jeszcze daleko, ale skupienie jest całkiem całkiem i jak na pierwszy raz to jest chyba nieźle. 


A później też sportowo, ale już przed telewizorem mocno trzymam kciuki za naszych siatkarzy. Złota nie ma, ale jest brąz po pięknej wygranej 3:0 z Serbią. Chciałabym być tam na trybunach i poczuć tę atmosferę meczu na miejscu, może kiedyś się uda, kto wie 😉😊.




niedziela, 12 września 2021

Taka sobie niedziela ...

 Nie lubię w weekendy w sezonie grzybowym chodzić do lasu . Dużo ludzi, dużo hałasu stworzonego przez ich wzajemne nawoływanie się i spłoszone zwierzęta umykające przez łąkę z jednej części lasu do drugiej. Ale dzisiaj zrobiłam wyjątek, bo po kolejnym tygodniu spędzonym na wysokich obrotach w pracy i przechorowaniu skutków ubocznych drugiej dawki szczepienia, potrzebowałam długiego spaceru. Więc psy na smycz i poszliśmy. Oczywiście przy okazji natrafienia na swojej drodze na grzybka trudno było przejść obok udając, że go nie zauważamy i w ten sposób kilka z nich wróciło z mami do domu 😉 .  Są kozaki, prawdziwki, maślaki a ja najbardziej lubię podgrzybki, ale niestety jeszcze tutaj nie ma. Poza tym poszliśmy w tę część lasu, gdzie spodziewaliśmy się spotkać jak najmniej grzybiarzy, czyli tam, gdzie nie koniecznie coś znajdziemy, bo nie to było celem spaceru.

 I po wyjściu z lasu widać już nasz dom.

Po powrocie niedzielny obiad i korzystamy z "nicnierobienia". Od czasu do czasu po prostu trzeba sobie odpuścić trochę, bo zbyt często przewija się przez głowę myśl „mało casu, kruca bomba” jak to mówił reżyser w filmie"Vabank". No cóż, obowiązków i innych spraw, które chciałoby się zrobić jest tyle, że czasu zawsze będzie mało, więc niech chociaż jeden dzień w tygodniu będzie takim, w którym tego czasu nie gonimy.  A słońce właśnie zachodzi ....