“Jeśli masz ogród i bibliotekę, masz wszystko, czego potrzebujesz” tak twierdził Marek Tulliusz Cyceron. Dlatego też w sobotę po przedpołudniowym buszowaniu wśród książek wracamy do Biblioteki Uniwersyteckiej, bo właśnie tam jest i biblioteka i ogród, czyli wszystko czego potrzebujemy do szczęścia :) W piątek byłyśmy na poziomie - 1, a tym razem wspinamy się na dach. Ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie jest jednym z największych i najpiękniejszych ogrodów dachowych w Europie. Robi wrażenie.
Podglądanie przez okno studentów ...
Na jednym ogrodzie się nie skończyło. Pogoda się poprawiła, więc postanowiłyśmy jeszcze obejrzeć i pospacerować po ogrodzie przy kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Wejście do ogrodu znajduje się po prawej stronie kościoła. Należy przejść przez niewielki dziedziniec a następnie przez ciemne drzwi po prawej stronie. Potem przechodzimy przez krużganek za którym znajduje się wejście do ogrodu.
Niedziela - rano bez planowania znalazłyśmy się dokładnie w miejscu i o czasie, aby móc obserwować historyczne przejście po linie estońskiego slacklinera Jaana Roose. Szedł po dwucentymetrowej taśmie rozpiętej na wysokości około 180 metrów między Pałacem Kultury i Nauki a Varso Tower. Dystans całego podniebnego spaceru wyniósł około 500 metrów.
A potem ostatnie szybkie odwiedziny na stadionie, bo zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że wpadnie do ręki jeszcze jakaś fajna, wcześniej przegapiona książka i na koniec wizyta w Centrum Nauki Kopernik.
![]() |
| Jestem wszędzie ;) |
![]() |
| Nie lubię robotów... |
![]() |
| Puzzle, czyli coś dla mnie ;) |
























































