Delektuję się urlopem, czasem kiedy nie gonią mnie żadne terminy i sprawy do załatwienia, kiedy nie muszę patrzeć na zegarek, mam czas na kończenie pozaczynanych książek i na zajmowanie się gośćmi, jak zechcą nas odwiedzić, czyli dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam. Ale po ilości pytań dlaczego na blogu wciąż jest lipiec, najwyższa pora wrócić i do tego wirtualnego świata, bo jednak dużo rzeczy umyka, przemija i potem zabraknie mi ich śladu. A dzisiaj jest dzień, który bardzo lubię ze względu na dzisiejsze święto i jednoczesny odpust w naszym wioskowym XV wiecznym kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w którym stoi taka gotycka figura Madonny.
Trzymając się tematu, dalej też będzie kwiatowo, bo dzisiaj musi być kolorowo i kwitnąco.
W tym roku takie kwiaty otaczają nasz dom. Wyjątkowo jest mało słoneczników, ale w zamian jest większa różnorodność zarówno gatunkowa jak i kolorystyczna. A przy okazji urodziła mi się już kwietna koncepcja na przyszły rok ;)







































































