Translate

środa, 8 lipca 2026

Targi Książki 2026 - dzień 1 i trochę 2

Dzisiaj wpis, który powinien ukazać się ponad miesiąc temu, ale jak to się mówi "co się odwlecze to nie uciecze". Zresztą obiecałam go siostrze, więc musi być 😉

Jak co roku w maju pojechałyśmy z Olą na Międzynarodowe Targi Książki, które ku naszej uciesze wróciły na stadion PGE Narodowy, jak to było jeszcze przed sławną pandemią. W pociągu podczas podróży obowiązkowo partyjka szachów...

... i rozważania na temat wpływu rozwoju języka na kształtowanie świadomości, kultury, postrzeganie rzeczywistości, na myślenie i ogólnie na zachowania człowieka. 

 Czytaliście może "Cień wiatru" C.R. Zafona? Przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych książek.  Kto czytał, to wie, że było tam szczególne miejsce znane tylko osobom wtajemniczonym czyli Cmentarz Zapomnianych Książek. W Warszawie około 1,5 roku temu powstało miejsce inspirowane właśnie takim cmentarzyskiem książek. Antykwariat, który przyjmuje wszystkie niechciane książki, które tam czekają na nowego właściciela. A ponieważ obydwie uwielbiamy wszelkie takie miejsca, to odwiedzenie tego konkretnego antykwariatu był to punkt obowiązkowy na naszej liście podczas pobytu w Warszawie na tegorocznych Targach Książki. Po przyjechaniu do Warszawy ...

i zjedzeniu śniadania w naszym ulubionym barze mlecznym ...

i mając jeszcze parę godzin do zameldowania się w wynajętym mieszkaniu, ze wszystkimi bagażami pojechałyśmy do Biblioteki Uniwersyteckiej i po chwili błądzenia i szukania znalazłyśmy na poziomie -1 to konkretne miejsce. 

Pomieszczenie nie jest duże, ale mieści ok 3 tyś książek ze wszystkich chyba tematów, działów i obszarów. Nie pamiętam ile czasu tam spędziłyśmy, ale wyszłyśmy bardzo zadowolone z nowych/starych nabytków. Antykwariat ten działa on na zasadzie - wchodzisz, płacisz 30 zł i wynosisz tyle książek ile zdołasz. 

Gdyby ktoś chciał więcej informacji to tutaj jest podpowiedź do strony antykwariatu.

Drugą część dnia spędziłyśmy oczywiście już na stadionie.

Piątek, ludzi niezbyt dużo, czyli spokojnie można pochodzić między stoiskami i rozejrzeć się to tu, to tam. Oczywiście zaczęłam od stoisk antykwarycznych i tam spędziłam najwięcej czasu. Nowości mogą poczekać, a na tych stoiskach można znaleźć prawdziwe wydawnicze perełki.

 W sobotę wróciłyśmy na stadion już z samego rana, czyli przed godz. 10 zgodnie z myślą, że rano będzie spokojniej, mniej ludzi. Ale wyglądało na to, że wiele osób myślało podobnie, bo już przed 10 czyli przed planowaną godziną otwarcia, kolejki do wejścia były wprost niebotyczne. Fakt, że organizatorzy tutaj się trochę nie popisali, bo zabrakło informacji, że wejścia są dwa i niestety wszyscy stali do jednego. Zresztą te tłumy ludzi są tylko potwierdzeniem, że jednak Polacy czytają książki. Po podsumowaniu wyszło, że tegoroczne targi odwiedziło ponad 108 tyś. osób.

Malutki fragment kolejki do wejścia.

A do domu wróciłam m.in z takimi książkami. 

Głównym celem naszych corocznych majowych wyjazdów jest oczywiście udział w Targach Książek, ale oprócz tego zawsze planujemy sobie dodatkowe atrakcje i o nich będzie już w kolejnym wpisie. 

Trzymajcie się cieplutko i miejcie najlepiej na świecie 😊.

 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Kolory czerwca

 Róż, fiolet i biel zdominowały w czerwcu mój ogród. Bez planu, jakoś tak wyszło samo.


Dostałam zaproszenie na uroczystość pożegnania przedszkola przez moje dzieci, które ja pożegnałam 1,5 roku temu odchodząc na emeryturę. I one teraz też kończą przedszkolną przygodę i rozpoczną nowy etap w życiu. Były uściski, wspomnienia i nawet łzy. Obiecaliśmy sobie kontakt i choć wiem, że nie ze wszystkimi to się uda, to z cześcią napewno tak, a ja z pewnością będę śledziła ich dalsze losy, tak jak dzieci z wcześniejszych roczników, a było ich naprawdę sporo. 


Temperatura bije rekordy, dzisiaj przyszły burze i na ten moment jest czym oddychać. Jutro ma być lepej czyli parę stopni mniej niż dzisiaj więc nie ma co narzekać. Chcieliśmy lato więc mamy je w całej okazałości 😄.


piątek, 26 czerwca 2026

Upolowane ...

 Na naszym ryneczku/bazarku w ostatnim czasie bywam bardzo rzadko, po pierwsze dlatego, że handel odbywa się tam niestety tylko do godz. +/-  12.00 a na pozostałą część dnia to miejsce zamiera a po drugie, jak nie muszę rano jechać do miasta, to nie jadę a w godzinach popołudniowych patrz punkt wyżej 😉.

Ale dzisiaj byłam i przywiozłam do domu to:

Stolik po wytarciu z kurzu, bo innych zabiegów nie wymagał, natychmiast znalazł sobie miejsce przy fotelu pod schodami.

A niciak powędruje do pokoju na górze, ale najpierw muszę zrobić porządny przegląd jego zawartości, bo okazało się, że w środku jest jeszcze bonus w postaci przeróżnych akcesoriów krawieckich i nie tylko, i naprawdę jest tego sporo. Tak po wstępnym przejrzeniu wygląda na to, że praktycznie wszystko będę mogła wykorzystać w swoich robótkach.

A za oknem oprócz tego, że temperatura wyjęta wprost z tropików, to mamy dzisiaj widok prawdziwie wiejskiego lata.

Szukajcie cienia i miejcie najlepiej na świecie ❤️.


czwartek, 25 czerwca 2026

Jakoś leci...

 

 Czyli raz z górki, raz pod górkę, raz wolniej a raz szybciej, ale zawsze to jednak do przodu. A teraz nadszedł czas aby zacząć nadrabiać zaległości za moim oknem czyli tu na blogu, bo bardzo dużo się działo od kwietnia, i dawno też nie odwiedzałam blogów zaprzyjaźnionych, więc spodziewajcie się mnie również i u siebie 😊. 

A dzisiaj na dobry początek kawa ☕. Przy okazji zareklamuję tę konkretną kawiarnię a właściwie pijalnię kawy El Gato we Wrocławiu, bo nigdzie lepszej kawy nie piłam. I teraz żałuję, że nie zrobiłam więcej zdjęć. Gatunki kawy, smaki, sposób parzenia wszystko do wyboru. My wybrałyśmy kawę kolumbijską Gaitania 

 

... zaparzaną w syfonie. A tutaj fotograficzny zapis procesu parzenia kawy. Filmik pewnie byłby lepszy, ale nie wpadłam na ten pomysł.

 
A tak poza tym to jest gorąco ☀️☀️ a podobno ma być jeszcze goręcej 🌞, więc trzymajcie się cieplutko, a właściwie to szukajcie cienia, pijcie dużo wody i miejcie się najlepiej na świecie. Do zobaczenia tym razem zdecydowanie szybciej niż za miesiąc 😏. 
 
 

środa, 29 kwietnia 2026

Przecież było dobrze ...

 Żyjecie sobie spokojnie, każdy dzień zplanowany, podchodzi już nawet pod rutynę a tu nagle BUCH i okazuje się, że wszystko trzeba przemeblować. Wyrastają wyzwania, które  jeszcze przed chwilą z całą świadomością były ignorowane, bo "po co, przecież tak jak jest, jest dobrze". Figa z makiem. Dobrze to było do czasu, teraz czas się otrząsnąć i do przodu. Bo jak teraz się poddam, to ten kryzys pokona mnie i pozostanie tylko ogromna niemoc. 

Uwielbiam kwiecień, ale dobrze, że ten już się kończy. 

"Radosne serce wzmacnia zdrowie, ale przygnębiony duch wysusza kości."   Prz 17.22

Trzymajcie się cieplutko, a ja tymczasem muszę podjąć wyzwanie, wyjść ze strefy własnego komfortu i przełamać to, co jest do przełamania. Trzymajcie kciuki 😊.


niedziela, 5 kwietnia 2026

Wesołych świąt!

 Weselmy się i radujmy w ten piękny świąteczny dzień. Niech zmartwychstały Chrystus obdarzy wszystkich obfitymi łaskami na każdą chwilę życia. 

Alleluja!



niedziela, 15 marca 2026

"Pomyślę o tym jutro"

 Niedziela czyli cisza, spokój i wolno płynący czas przypomniał mi, że dawno mnie już tutaj na blogu nie było i fajnie byłoby wrzucić nowy wpis.  I będzie wpis, ale taki bardziej staro-nowy, bo gdy weszłam w folder "posty robocze" ukazało mi się ponad 20 nieopublikowanych postów. Niektóre z nich tylko rozpoczęte, ale i takie, które mogłabym  odrazu kliknąć "opublikuj". Jeden z takich wpisów był utworzony 2 lata temu, a dokładnie 9 marca 2024 i sama mocno się zastanawiam, dlaczego zostawiłam go w wersji roboczej 🤔. No nic, widocznie miał sobie tak leżeć w ukryciu i czekać, ale teraz po lekkiej edycji niech wyjdzie na światło dzienne. Opis panującej wówczas pogody zostawiam jednak bez zmian. 

***

Za oknem wieje i leje. Pogoda paskudna, wcale nie zimowa, bardzo depresyjna dlatego będzie dzisiaj  o książce, która wpisuje się trochę w tę atmosferę przeczekania na lepsze czasy, czyli kolejna książka z walizki. Ta trafiła tam pod wpływem impulsu, jaki pojawił się po ujrzeniu tytułu czyli "Pomyślę o tym jutro". Oczywiście pierwsze skojarzenie to Scarlett O'Hara z "Przeminęło z wiatrem".  Zresztą przyznaję się bez bicia, że i mnie zdarza się nie raz przekładać rozwiązanie jakiejś sprawy czy problemu na przysłowiowe jutro. Zwłaszcza wtedy, gdy wydaje się, że dana sprawa mnie w jakiś sposób w tym konkretnym momencie przerasta. 


Książka wyszperana na Targach Dobrej Książki z jednego z kartonów czy skrzyneczek z etykietką  "książki za 5 (10) zł" i z gatunku tych, które nigdy nie będą pretendować do miana bestsellerów, ale mimo to na portalu lubimyczytac.pl uzyskała 7 punktów na 10. Pomimo tego, że traktuje o sprawach trudnych, wcale nie jest smutna, jest bardzo emocjonalna, a czyta się ją szybko i przyjemnie. 

(koniec starego wpisu)*

 Będąc w temacie książek zrobię tu małą reklamę dla vloga książkowego "Ciotka od książek". Vlog młodziutki, szukający swoich odbiorców, traktujący w większości o książkach dla dzieci, ale nie tylko, dla trochę starszych również coś się znajdzie. Kasię można znaleźć na YT i na Instagramie, bardzo polecam 😊.


I na koniec wracam do tego, co zastałam w starym nieopublikowanym wpisie czyli ...  zdjęcie dnia, nie nawiązujące w żaden sposób do tematu i sentencja, myśl, która gdzieś kiedyś mi się wyświetliła.

W oczekiwaniu na pełną miskę, a nawet dwie 🍛🍛.


Nie trać czasu na gonienie ludzi, którzy nie są zainteresowani byciem złapanym. Zamiast tego zainwestuj ten czas w relacje z ludźmi, którzy są równie podekscytowani gonitwą za Tobą.”