Translate

wtorek, 30 września 2014

A było tak ładnie ...

Nie ma już ładnego pastwiska - jest rozkopany plac budowy :) Panowie pracują od świtu do zmierzchu i oto efekty dwóch dni ich pracy:

Łopata wbita :)

i koparka rusza do akcji

zostawiając pierwszy ślad po zdjęciu humusu.

i jeszcze więcej pastwiska pozbawionego humusu,
który piętrzy się tworząc piękny wał ochronny :)

Wykorytkowany wjazd prowadzący od drogi

po łuku

do garażu.

Teraz ławy pod fundamenty

i już widać po prawej stronie salon i kuchnię z lewej na pierwszym planie.

I oczywiście trochę zabałaganiona moja ścieżka.

Podczas wizyty radiestety, pana Zdzisława  na naszej działce przeszłam przyspieszony kurs różdżkarstwa. Podobno mam predyspozycje, więc kto wie czy nie zajmę się tym poważniej :)















niedziela, 28 września 2014

Zaczynamy!

Jutro czyli 29.09.2014r. nasze pastwisko zamieni się w plac budowy.  Po tym jak załatwianie wszelkich formalności nauczyło nas, że wszystko dzieje się powoli i naszym zadaniem jest tylko cierpliwie czekać na decyzje, to tym razem zostaliśmy całkowicie zaskoczeni, kiedy nasz wykonawca powiedział, że w poniedziałek wjeżdża z koparką i ściąga humus, trzy godz.później chciałby geodetę do wytyczenia pod fundamenty, które będą wykopane jeszcze w tym samym dniu, na wtorek rano pręty zbrojeniowe i w podobnym tempie przedstawił nam plan kolejnych prac. Po wysłuchaniu pana Piotra i chwili na zebranie myśli, padło zdanie: "To za tydzień się wprowadzamy" :). To było wieczorem w czwartek, a cały piątek telefony i załatwianie spraw wg listy: kierownik budowy, starostwo, tartak, geodeta (który akurat przeniósł się w czasie i przestrzeni podczas fantastycznych gier terenowych i nie bardzo miał czas na rozmowy z nami) no i kilka jeszcze innych spraw, które okazały się konieczne do rozpoczęcia budowy. Okazało się, że przy dobrej organizacji wszystko da się załatwić, wszyscy są gotowi do podjęcia wyzwania. Chyba tylko ja nie jestem gotowa, bo koparka śniła mi się już 2 noce z rzędu tak, jakbym to ja miała nią jeździć. 

Wczorajsza wizyta na pastwisku zaowocowała wyznaczeniem terenu pod zdjęcie humusu, a dzisiaj jeszcze raz pojechaliśmy napatrzeć się na nasze pastwisko w stanie nienaruszonym (nie licząc oczywiście altanki)




No i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dodała na koniec zdjęcia mojej ścieżki. Oto jej oblicze w początkach jesieni.


A jutro pobudka skoro świt i na pastwisko wbić pierwszą łopatę :)

piątek, 19 września 2014

Cały czas coś się dzieje.

Sprawa domu na pastwisku zaczyna nabierać i tempa i konkretnych ustaleń. Stan przygotowań na dzień dzisiejszy wygląda następująco:

- pozwolenie na budowę uprawomocnione
- ekipa budowlana umówiona, najistotniejsze sprawy omówione
- kierownik budowy - już po spotkaniu i ustaleniach
- bank - warunki kredytu przyjęte, na dniach podpisujemy umowę
- prąd od sąsiada, bo energetyka podłączy nas dopiero po Nowym Roku
- woda - w przyszłym tygodniu przyjedzie pan od studni i będzie wiercił

A tymczasem na działce stoi już nasza pierwsza konstrukcja, która po wykończeniu ma być altaną.


Kiedy część męska rodziny zajmuje się budową pierwszego domku, ja w pocie i znoju karczowałam dzikie róże, suchy głóg i trzcinę przy ścieżce, przygotowując miejsce pod ogrodzenie i oto efekty (oprócz odcisków na moich dłoniach):

 

I wieczorna mgła -  piękne widowisko, gdy się tak snuje po łąkach. A na łące pod lasem ok. godz. 20.00 zaczynają swój koncert jelenie - rykowisko w pełni.

niedziela, 14 września 2014

Czas na grzyby

Sobotnia wyprawa do lasu - kalosze na nogi, koszyk do ręki i czas na grzyby. Najpierw do naszego 3-arowego po maślaczki,

potem na łąkę obok po kanie



 i prosto ścieżką do lasu

po prawdziwki i podgrzybki.


 i inne grzybki do dokładnego zidentyfikowania. Dlatego w planach na najbliższe zakupy książkowe jest porządny "Atlas grzybów".

Jak na razie to w lesie więcej ludzi niż grzybów, ale zawsze coś tam do koszyka się wrzuci, a sama przyjemność chodzenia po lesie jest nieoceniona. 


A na koniec dnia zachód słońca :)



piątek, 22 sierpnia 2014

Wyczekiwana wiadomość

22 sierpnia 2014 r. godz. 7.36 - telefon od pana J. z informacją, że jest do odebrania pozwolenie na budowę. Hurrra! Nareszcie :D . Tak więc po długich oczekiwaniach na decyzję z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska możemy odetchnąć i my i motylki, którym jak się okazuje nasze towarzystwo nie będzie zakłócać spokojnej egzystencji na ich trzęślicowych łąkach. A dokładnie to Modraszek telejus i Przeplatka aurinia. 
Co ciekawe, żadnego z nich nie widziałam na naszym pastwisku, ale widocznie źle patrzyłam. Od dzisiaj zacznę ich dokładniej wypatrywać, bo jakby nie było są to ważne osobistości, od których zależało, czy będziemy mogli postawić tam swoje okno.



 O tym z jaką inną fauną i florą będziemy na co dzień tam egzystować będzie niebawem, jak tylko lepiej się z nimi zapoznam zarówno teoretycznie jak i praktycznie, a zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie.

Wracając do spraw związanych z samą budową:
 -  pan od wiercenia studni umówiony jest na koniec września,
-  po niedzieli jedziemy na rozmowę z ekipą budowlaną
- sprawa finansowa: pozostała decyzja wyboru jednego spośród dwóch banków, a tymczasem trzeba usiąść i zrobić kosztorys dla banku.
Tyle z takich większych spraw, które przyćmiły te mniejsze. Ale najważniejsze, że jest pozwolenie na budowę i można planować następne kroki.







poniedziałek, 28 lipca 2014

W lipcu na pstwisku ...



Grzyb w naszym 3-arowym lesie :)



Ciężka praca ,


 jej efekty ...



i można wjechać na działkę.



U sąsiadów pasą się konie






a u nas rośnie dziurawiec.

Czasami chmury są wysoko i trzeba podnieść głowę do góry.
A czasami schodzą nisko, tak że my jesteśmy w chmurach. Jak w niebie :)
 
 

poniedziałek, 14 lipca 2014

Klimaty

Dzisiaj rano za oknem taki miałam widok :)

A w tym klimacie jeszcze zdjęcia z sobotniej wycieczki do Grodźca i to co znalazłam na zamkowym dziedzińcu:

Drewniany wóz,

zamkowa studnia

i wejście do "Tajemniczego ogrodu" dokładnie jak w książce Frances H. Burnett

I oczywiście okna umieszczone wysoko w zamkowych murach przez które od kliku setek lat, codziennie wdzierają się promienie słońca





 I piękny witraż w zamkowej kaplicy.


poniedziałek, 7 lipca 2014

:)

Za oknem wakacje w pełni, a ja pozwolę sobie jeszcze na wspomnienie ostatniego dnia roku szkolnego u Oli - ważne, bo zakończenie pewnego etapu.

Wręczenie przez Panią Dyrektor świadectwa ukończenia Szkoły Podstawowej.
I wręczenie świadectwa ukończenia edukacji muzycznej I stopnia w klasie fortepianu.
A teraz zasłużone wakacje, niech nam dziecko wypoczywa i nabiera siły przed nowymi wyzwaniami :)

.