Przed nami długie jesienne, a potem zimowe wieczory więc czas zrobić książkowe zapasy.
Zgodnie z pierwotnymi planami powinnam być w teraz w Krakowie na Targach Książki. Takie były plany, ale jak to z planami bywa lubią ulegać zmianom albo nawet całkowitemu zniweczeniu. I tak było i z tym planem, czyli to jeszcze nie ten moment i nie ten rok na odwiedzenie Karkowskich Targów Książki. Ale aby nie zostać tak całkowicie z niczym to postanowiłam zrealizować do końca bon podarunkowy do księgarni, który dostałam w pracy odchodząc na emeryturę. Przez kilka dni przeglądałam i czytałam recenzje różnych książek to wrzucając coś do koszyka, to znów wyrzucając dając miejsce innej książce i tak po wielokrotnym przetasowaniu koszyka padło na:
Jedną z nich - "Zbieracze borówek" słuchałam całkiem niedawno jako audiobooka i już podczas słuchania wiedziałam, że chcę mieć ją w wersji papierowej na swojej półce. Tym bardziej, że jest to książka z gatunku tych, do których wiem, że będę wielokrotnie wracać.
A tymczasem u mnie coś, co raczej się nie zdarza, czyli czytanie kilku książek w jednym czasie. A dokładnie 3 w formie papierowej:
i jeden audiobookA we wtorek dojdzie jeszcze książka Klarki "Patrzę na nas". Już nie mogę się doczekać :)




To serducho się radowało w takim miejscu tak jak ja w pasmanteri , piękny prezent dostałaś z pracy, też lubię bony ,pozdrawiam niedzielnie.
OdpowiedzUsuńTak, to jeden z najlepszych możliwych prezentów, a i do pasmanterii też muszę się wybrać w najbliższym czasie bo mam pomysł na większą robótkę tylko kordonka brak. Pozdrawiam Ula :)
UsuńKocham czytać.
OdpowiedzUsuńBo czytanie to cudowna umiejętność, której niezbyt wiele rzeczy może się równać :)
UsuńWspaniały taki prezent z pracy!
OdpowiedzUsuńZ Twojego stosiku książek mam i przeczytałam- "Nocami krzyczą sarny" Katarzyny Zyskowskiej.
Z kolei mam wrażenie, że wszędzie widzę "Gołoborze" i chyba też je sobie kupię.
To niesamowite wydarzenie jak Krakowskie Targi Książki wyświetla mi się ciągle na FB, a właściwie autorzy. Obawiam się, że gdybym się tam wybrała, doznałabym paraliżu decyzyjnego, nie wiedząc jakie książki kupić. Ja tak lubię czytać!
Pozdrawiam serdecznie, Elu.
Gdy jestem na tak dużych targach książki to zawsze pierwszego dnia tylko oglądam nie umiejąc się zdecydować, bo wiadomo, że limit finansowy jest ograniczony, a wiele by się chciało. Dopiero kolejnego dnia są już konkretne zakupy. Ale najważniejsze jest samo przebywanie w takiej atmosferze wszechobecnych książek - cudowne uczucie. "Gołoborze" również co chwilę rzucało mi się w oczy i jak rzadko kupuję nowości to tym razem opis tak mnie bardzo zainteresował, że się skusiłam. Pozdrawiam serdecznie Iza :)
UsuńWidzę, że też dajesz sobie czas do namysłu przy kupowaniu książek...
UsuńMasz rację - już samo przebywanie wśród książek- na kiermaszu, w księgarni czy bibliotece sprawia wielką frajdę!
Najlepszy czas przed Tobą...;o) A czas najlepiej odliczać książkami...;o)
OdpowiedzUsuńSezon prac ogrodowych zakończony, sezon z książką pod kocykiem otwarty :)
UsuńBardzo dobry prezent. Wybrałaś sobie to, co lubisz czytać. My rodzinnie kupujemy sobie książki przy różnych okazjach, bo znamy swoje gusty czytelnicze. Jaka szkoda, że teraz nie wolno mi wiele czytać. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę przyjemnej lektury:):):)
OdpowiedzUsuńPrzy braku możliwości na czytanie świetnie sprawdzają się audiobooki. Długo nie mogłam się do nich przekonać, bo jednak jestem wzrokowcem, ale od zeszłego roku słucham całkiem sporo, zwłaszcza podczas różnych domowych prac. Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie :)
Usuńna Targach były takie tłumy, że ludzie stali ściśnięci i nie mogli się przemieszczać.
OdpowiedzUsuńBędę czekać na recenzję "Patrzę na nas".
Tłumy na Targach Książki są jedynymi tłumami, które jestem w stanie tolerować ;). Recenzja będzie na 100% :))
Usuń"Małe życie" ciągle we mnie siedzi...
OdpowiedzUsuńZ "Małym życiem" mam pewien problem, ale o tym napisze więcej po przeczytaniu całości.
UsuńMnie "Małe życie" długo nudziło ale jak już się rozkręciło, to nie mogłam się oderwać. Ta książka na samym początku wymaga trochę cierpliwości...
UsuńZ Twojego wspaniałego stosiku przeczytałam "Nocami krzyczą sarny" i bardzo mi się podobała, w ogóle bardzo lubię Katarzynę Zyskowską. Jak skończę to co czytam teraz to w kolejce czeka "Cały ten błękit", "Małe życie" czytałam krótko po premierze. A znasz Valérie Perrin? Jeśli nie to bardzo polecam Ci wszystkie jej książki.
OdpowiedzUsuńPerrin nie znam, ale wybierając teraz książki to bardzo mocno zastanawiałam się właśnie nad jej książką "Collette". To była jedna z tych, które wkładałam do koszyka i wyrzucałam. Teraz po Twoim poleceniu z pewnością po nią sięgnę 😊
UsuńCzytam komentarze, Elu i potwierdzam-po Perrin warto sięgnąć. Mnie "Życie Violette" pozostało w pamięci. Skorzystam z Twojego posta i napiszę list do Mikołaja. 😉 Ja mam marzenie, aby w końcu udać się na targi do Wrocławia w grudniu. Może się uda?
OdpowiedzUsuńPo takiej rekomendacji to już na 100 % siegnę po książki Perrin. Do Wrocławia na Targi też się wybieram :)
UsuńZanęciłaś mnie, poszukam w bibliotece. Dziękuję, bo się przydadzą na chłodne, jesienne, deszczowe dni.
OdpowiedzUsuńSama również jestem ich ciekawa, a "Zbieraczy borówek" polecam serdecznie.
UsuńMuszę przeczytać "Zbieracze borówek" :)
OdpowiedzUsuńWywarła na mnie ogromne wrażenie, polecam zdecydowanie :)
UsuńI ja się zainteresowałam " Zbieraczami..."
OdpowiedzUsuńTo jedna z tych książek, które zostają na długo w pamięci i trafiła na tę "specjalną" półkę w mojej biblioteczce.
UsuńJesienno-zimowe, jakże długie wieczory będą sprzyjać namiętnemu czytaniu. Sam mam kilka pozycji na liście i wreszcie muszę uporządkować pod nie swój napięty harmonogram!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
W czasie czytania książek czas dla czytajacego powinien wchodzić w inny specjalny wymiar, w którym to np. 1 godzina czytania to 5 min czasu realnego. Ależ byłoby to piękne 😄
Usuń