Translate

poniedziałek, 29 marca 2021

Jeszcze chwila do świąt

Niedziela Palmowa za nami, Wielki Tydzień przed nami czyli święta tuż tuż. Miałam w planach w tym roku zrobić całkiem inną palmę, ale w końcu zostałam przy mojej już tradycyjnej, w której  wykorzystuję te materiały, które znajduję w naszym ogrodzie albo w domu.

 Zwyczaj święcenia palm został wprowadzony do liturgii kościoła katolickiego w XI w., przy czym polskie palmy to przede wszystkim wiązanki gałęzi wierzby z baziami. Nie bez znaczenia jest tu rodzaj drzewa, gdyż wierzba uznawana jest za drzewo, które wiecznie się odradza i nigdy nie ginie, stąd oczywista analogia do życia i śmierci, zmartwychwstania i szczęścia wiecznego. Ja tradycyjnie dokładam jeszcze gałązki bukszpanu i oliwki, a czasami jakąś ozdobną trawę.



A do koszyczka (i nie tylko) gotowe są już nowe serwetki. Ta pierwsza powędrowała do koszyczka znajomej (mam nadzieję, że jej  się spodobała). Sprawdzam sobie teraz różne rodzaje kordonków różnych firm, porównuję i nabieram doświadczeń. Te serwetki zrobiłam z białego kordonka  muza 10, szydełko 1,25 i 1,5 i oceniam go tak średnio. Jak dla mnie w porównaniu z innymi jest dość sztywny i raczej nie będzie należał do moich ulubionych.


Rok temu chyba nikt z nas nie przypuszczał, że i te święta będą podobne do poprzednich. Według najnowszych obostrzeń pandemicznych, w naszym małym kościółku we mszy może wziąć udział maksymalnie 3 osoby czyli  ksiądz, ministrant i jeden parafianin. Chyba, że nie policzymy księdza i ministranta to jest miejsca aż dla 3 wiernych. No cóż, pozostaje mi tylko powtórzyć za ks. Janem Twardowskim, trzeba ...

"Zgoda na świat" - moja lektura na najbliższe dni, jako antidotum na coraz częściej słyszane narzekania różnych znajomych i nieznajomych i postrzeganiu przez nich wszystkiego w czarnych kolorach w związku z tym, co się wokół dzieje. Niestety do wielu rozmówców nie docierają żadne argumenty, że świat wcale nie jest taki zły, więc potrzebuję tym razem czegoś pozytywnego, bo nie mam ochoty dać się pogrążyć tej ponurej, rozsiewanej przez wielu aurze.

A nawiązując do mojego poprzedniego wpisu na temat pierwszego zdania/cytatu z książek, to tym razem, o zdjęciu właśnie tej książki z półki zadecydował jej tytuł :)



sobota, 20 marca 2021

15 minut ...

 "Piętnaście minut ... Można powiedzieć, że to jedynie chwilka. A tymczasem można w ciągu nich do kogoś zadzwonić, napisać list, wypić z kimś kawę, wykonać szereg drobnych rzeczy  - a przecież z takich drobiazgów składa się i wspiera na nich ludzkie życie." 

 To cytat z książki "Radości dla duszy" E. Martina a dokładnie pierwszy jej akapit. Kiedyś bardzo często otwierałam sobie jakąś książkę, czy to w domu, bibliotece czy księgarni tylko po to, aby przeczytać pierwsze zdanie czy cały pierwszy akapit. Czasami nawet pod jego wpływem decydowałam się na przeczytanie/kupienie tej akurat książki. A zaczęło się to bardzo dawno temu od zdania, które mnie zauroczyło: "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób",  którym rozpoczyna się "Anna Karenina" Lwa Tołstoja. I zarówno to zadanie i to zacytowane na wstępie posta prowokują do chwili refleksji. Będąc wciąż na zwolnieniu niewiele się u mnie ciekawego dzieje, oprócz ciągnących się zdrowotnych problemów, które wcale nie są ciekawe, to szydełkując mam czas na różne przemyślenia i refleksje i aby sobie je urozmaicić powracam do czytania pierwszych zdań / akapitów z różnych książek. Przy najbliższych wpisach możecie się ich tutaj spodziewać 😉

Tymczasem wiosny u nas ani widu ani słychu ..., zdjęcia robione wczoraj. Różnica jest taka, że dzisiaj jest więcej śniegu.


 A wracając do tych 15 minut z pierwszego cytatu - na napisanie niniejszego posta poświęciłam 2 x po 15 minut 😉😀



wtorek, 9 marca 2021

Serwetka - bieżnik i pytanie ...

Cały czas doskonalę swoje umiejętności w operowaniu szydełkiem i tak jak wspominałam wcześniej, postanowiłam spróbować swoich sił w zrobieniu serwetki z łączonymi motywami. Od razu proszę, aby się zbytnio jej nie przyglądać, to wtedy nie będzie widać błędów 😉 . Oczywiście żartuję, wszelkie komentarze z konstruktywną krytyką są bardzo mile widziane, zwłaszcza dotyczące sposobu napinania takiej serwetki, bo tu miałam z nią trochę problemu.

 Serwetka - bieżnik z elementów łączonych na bieżąco w ostatnim rzędzie, a na koniec wszystkie razem obrobione już jako całość. Tak oto się prezentuje.

 

A na koniec mam takie pytanie, czy kobieta w wieku 50+ to już jest "starsza pani" ? 



piątek, 5 marca 2021

Kolejny dzień ...

Przebija się przez śnieg przebiśnieg, przebija, wyciąga zieloną szyję milimetr po milimetrze. 
A gdy już się przebije, woła: – Nareszcie żyję!“ (Wanda Chotomska)


To są zdjęcia z dzisiejszego, czyli piątkowego poranka i wieczoru. Zima jeszcze trochę straszy, ale jakby nie było to i tak jej dni są policzone ;)
Dzisiaj mija właśnie pięć tygodni, jak jestem na zwolnieniu zmagając się najpierw z covidem, a potem z jego skutkami. I kiedy już wydawało się, że już wychodzę zdrowotnie na prostą, to okazuje się, że jest problem z czymś innym i ponowne wyniki, badania i prześwietlenia. Nie pamiętam kiedy tak gruntownie byłam przebadana, tym bardziej, że nie należę do osób chorowitych. No cóż, jak widać wszystko jest do czasu. A może to pesel po prostu przypomina o sobie  ;) W każdym razie mam plan, żeby do wiosny uporać się z tymi zdrowotnymi problemami i wrócić do normalnej aktywności.
 
A tymczasem zaczynam nadrabiać  książkowe zaległości i powracam do jednego z moich ulubionych autorów czyli katalońskiego pisarza Jaume Cabre. Cieszę się, że miałam okazję dwukrotnie spotkać go osobiście na Warszawskich Targach Książki. Styl jego pisarstwa jest dla mnie niesamowity, może dlatego, że bardzo nietypowy i dość trudny, a ja lubię takie czytelnicze wyzwania i książki, którym trzeba poświęcić więcej czasu i skupienia. Co wcale nie oznacza, że nie lubię i lekkiej prozy, takiej na jeden wieczór, ale o niej innym razem.

 

"Kiedy zapada mrok" jest zbiorem XIV opowiadań poruszających i jednocześnie przerażających, bo pokazuje tę najciemniejszą stronę ludzkiej natury.  Sam tytuł wskazuje już czego można się po książce  spodziewać. No i właśnie takiej prozy teraz potrzebuję, ciężkiej i trudnej.  Idę czytać dalej. 


środa, 24 lutego 2021

Garść różności

 Żeby nie było monotematycznie dzisiaj trochę różności, bo wszakże wciąż coś się dzieje. Ponieważ cały czas jestem na zwolnieniu zmagając się z tym co covid pozostawił mi w spadku po sobie, mam więcej czasu dla siebie. Niestety bardziej statycznie, bo do lasu jeszcze się nie wybiorę, ale wokół domu i tak dużo się dzieje. Właśnie Ronja pokazuje, że za oknem są ciekawsze rzeczy niż te w telefonie i fajnie by było jakbym się ruszyła się z tego fotela i poszła z nią na łąki pogonić lisa.


 Albo przywitać nasze żurawie, które już przyleciały z zimowych wojaży. Te dwie plamki za stawem to właśnie pan żuraw i pani żurawiowa. W zeszłym roku było jeszcze żurawiątko, ale widocznie już jako dorosły  ptak nie potrzebuje rodziców i szuka sobie gdzie indziej miejsca do życia.

I pooglądać chmury na błękitnym niebie.

Uratować sikorkę, która odbiła się od szyby w drzwiach tarasu i potrzebowała schronienia w bezpiecznym miejscu na czas dojścia do siebie.

A na koniec jeszcze kordonkowe zakupy ...

... i najświeższe szydełkowe robótki czyli  podkładki pod kubek wg  poniższego schematu



Dumna jestem z siebie, bo udało mi się rozczytać  wzór i tak oto one wyglądają po zrobieniu jeszcze przed napięciem:


I niżej już gotowe po nakrochmaleniu i napięciu. Zdjęcia robione w innym świetle i już inaczej wyglądają kolory, ale w  rzeczywistości są bardziej zbliżone do tych na pierwszych zdjęciach.

Mam teraz ochotę na zrobienie podłużnej serwetki z pojedynczych motywów, tylko mam problem z ich późniejszym łączeniem. Coś mi tu jeszcze nie wychodzi, ale jak to mówią trening czyni mistrza 😉.




piątek, 19 lutego 2021

Szydełkowe wyzwanie

Całkiem niedawno pisałam  tutaj o moim zafascynowaniu szydełkowymi dziełami oglądanymi na Waszych blogach i dzisiaj popełniam swój pierwszy wpis "chwalący się".  Oto moje pierwsze wydziergane na szydełku dzieła. 

Zaczęłam od gwiazdek, bo malutkie i nawet jak coś nie wyjdzie to nie żal pruć i poprawiać.

 Potem były aniołki ...

... i świeczki z gwiazdką. 

I przyszedł czas na pierwszą serwetkę. 

A potem na drugą. 

Jeśli chodzi o stronę techniczną to jeszcze dużo pracy przede mną, ale przynajmniej widzę gdzie są błędy i mam nadzieję, że każda  kolejna praca będzie coraz lepsza. Pominęłam też w opisie grubość szydełka czy rodzaj kordonka raz, że muszę bardziej wtajemniczyć się w kordonkowe niuanse a dwa, bo wykorzystywałam to co miałam. Nie mam też pojęcia czy w ogóle dobrze zabrałam się za napinanie. Jednym słowem sporo jeszcze nauki przede mną. 

 Tak się prezentują wszystkie moje dzieła razem. Oczywiście te, które nadają się do pokazania 😉

Teraz jako następny krok w ramach poznawania tajemnic szydełkowania zaczynam naukę rozczytywania schematów. Być może pochwalę się niedługo pierwszą pracą zrobioną właśnie na podstawie takiego schematu 😀.



środa, 17 lutego 2021

Powoli do przodu

Zdjęcie na dzisiaj: zapłakane okno.  Wbrew pozorom wcale nie jest to pesymistyczny wpis.  Po prostu zima się chyba kończy, śnieg znika, cały czas coś się zmienia. Jak to w życiu.

A tymczasem pora zacząć zbierać siły po chorobie. Wyszłam wczoraj na spacer do stawu, który widzę za oknem, czyli jakieś 150 metrów w jedną stronę. 

Okazało się, że to był bardzo długi spacer bo szłam i szłam, a potem odpoczywałam i odpoczywałam.  Zobaczyłam i poczułam dobitnie w jakiej formie jest mój organizm po spotkaniu z wirusem. No cóż, nie ma co się  nad sobą użalać tylko powoli i do przodu.  Dziękuję serdecznie za Wasze życzenia pod poprzednim wpisem, dodały mi mnóstwo sił i pozytywnej energii 😊😘. 

Czując się bez  mocy, położyłem moją głowę na kolanach Boga. To jest głębokie znaczenie mojego postu.  (Mahatma Gandhi). Taką myśl wybrałam, aby towarzyszyła mi w tym szczególnym czasie Wielkiego Postu.



czwartek, 11 lutego 2021

Nie mam pojęcia gdzie, kiedy i od kogo.

 Odpoczywam przymusowo od wszystkiego. Pierwszy tydzień przespałam i przeleżałam, a teraz trochę czytam, coś pooglądam, rozwiążę sudoku a przede wszystkim tworzę.  Jak chwilę pokręcę się po domu to dostaję zadyszki i wracam odpoczywać na kanapę. Dlatego wszystko czego mi potrzeba mam w zasięgu ręki, tylko kordonek już się kończy. Ale to nic bo w sobotę będzie nowa dostawa. Okazało się, że szydełkowanie jest jedyną czynnością, które mnie nie męczy. Ale tym moim robótkom poświecę inny wpis.

A taki mam widok z kanapy.

Zima za oknem jest piękna. Śnieg sypie przez cały czas, od czasu do czasu pojawia się zadymka a ja podziwiam ją zza szyby. Zresztą jak widać nie tylko ja 😉

Choroba chorobą, ale tradycji "tłustego czwartku" musiało się stać zadość, więc rodzinnie popełnione zostały i chrusty i pączki. Wyszły przepyszne 😊

I to by było na tyle. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, trzymajcie się ciepło i przede wszystkim zdrowo.