Translate

sobota, 21 marca 2015

Niebieskie rury czyli instalacja odkurzacza centralnego.

Tym razem taka nasza mała fanaberia czyli odkurzacz centralny. Jeszcze nie tak dawno twierdziłam, że absolutnie wcale nie potrzebuję takich urządzeń, a pieniądze wolę przeznaczyć na coś innego, ale po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nie należy nigdy mówić nigdy. A nasze potrzeby i poglądy cały czas się zmieniają i ewaluują. Zresztą tak się dzieje już od momentu rozpoczęcia budowy, koncepcje się zmieniają, z pewnych rzeczy rezygnujemy, a inne dokładamy. Niektóre zmiany są naszym wyborem, a inne niestety zostają wymuszone.
A wracając do odkurzacza -wszystkie rury zostały już rozłożone, gniazda ssące zamontowane, będzie jedno na górze, jedno na dole, jedno w garażu i szufelka automatyczna w kuchni. Miejsce na jednostkę centralną i wylot powietrza  jest w garażu.














piątek, 20 marca 2015

Prace ziemne

Przyjechał spych, porządny, na gąsienicach. Godzina pracy i ziemia zgarnięta i zepchnięta pod dom, a nam pozostało ładnie odpowiednio uformować skarpy od strony garażu i tarasu, ale teraz to już sama przyjemność. Trochę oczyścił też drogę wjazdową z zalegającej na niej ziemi. Teraz przydałby się tylko urlop, aby spokojnie zająć się kształtowaniem otoczenia wokół naszej oliwki, ale ponieważ urlop to rzecz reglamentowana, musi wystarczyć czas po pracy. Ale przynajmniej dzień jest już coraz dłuższy, dobre i tyle.






I nareszcie skończony dach i kominy.

niedziela, 15 marca 2015

Zanim przyszła grypa.

Dzisiaj zdjęcia, które miałam dodać tydzień temu, ale niestety grypa skutecznie przyhamowała zarówno moje prace na pastwisku jak i na blogu. Ale jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze.


Spontaniczny pomysł na wykorzystanie pozbieranych kamieni.
Co zrobić, żeby pozbyć się kolejnej kupy ziemi?

Zaprosić rodzinkę :)

Zdjęcie na zamówienie.

Zachodnia ściana domu czyli ostatni odcinek drenażu.
I wokół naszej Oliwki zaczyna się robić płasko i szukamy pomysłu na zagospodarowanie frontowej strony podwórza.

 I zachód słońca. Jeszcze trochę pracy, cierpliwości i kasy i będziemy mogli takie widoki podziwiać z tarasu bez ograniczeń :)





niedziela, 1 marca 2015

Zima zbliża się pomału ku końcowi, ziemia odmarzła i mogłam wreszcie zabrać się za przerzucanie i rozplantowanie sterty humusu sprzed domu.

Tak wyglądał stan wyjściowy.
Tak było 3 dni temu,

a tak dzisiaj.

W sumie zabrałam stąd ok. 140 taczek ziemi, na jedną taczkę wrzucałam 10 szpadli, co w sumie daje 1400. Można to jeszcze przeliczyć na kilogramy i tony, ale już sobie podaruję dalsze rachunki. Jeszcze jeden dzień pracy i cała kupka zniknie. Z drugą będzie łatwiej, bo zostanie przeniesiona tylko parę metrów dalej z przodu domu.

Tutaj właśnie, pod skarpą od strony ścieżki, wylądowało te 140 taczek. Niestety wcale tego nie widać. A ja tymczasem zastanawiam się, jak tę skarpę po uformowaniu zagospodarować.

Podczas, gdy ja walczę z tonami ziemi przed domem, to w samym domu też prace posuwają się naprzód.

Drzwi między kotłownią i garażem są już na miejscu.
I robi się wewnątrz coraz cieplej. Tutaj Oli pokój dostaje właśnie drugą warstwę wełny.
I pomieszczenie nad garażem.



 Panowie od hydrauliki i CO dostali już klucze i zaczęli przewierty. Mieli podobno zrobić wszystkie w ciągu 2 dni, ale jak na razie jeszcze się za bardzo nie napracowali. Całe szczęście, akurat tutaj nam się za bardzo nie spieszy, niech robią je sobie i ze 2 tygodnie, a tymczasem Jarek z chłopcami spokojnie skończą ocieplenie. A ocieplenie poddasza będą mogli skończyć dopiero wtedy, jak nasza pierwsza ekipa dokończy kominy i przykryje resztę dachu dachówką. I tak to się wszystko zazębia.