No i weszłam. Tak dosłownie. Pierwszy dzień stycznia zaczęłam od zimowego spaceru, a właściwie marszo-spaceru i nie na bieżni tylko w terenie w pięknym zimowym przebraniu. Ponieważ nie był to spacer dla spaceru tylko konkretna trasa i cel, więc idąc "tam" szłam w tempie szybkiego marszu, zaś droga powrotna to już spokojny spacer, z zatrzymaniem się, rozglądaniem dookoła czy też zrobieniem zdjęcia. Niestety, wracając musiałam trochę skrócić trasę i pójść nie lasem tylko na przełaj przez łąkę po tym, jak usłyszałam strzały polowania.
Chwilę po powrocie do domu ta sama łąka, co na zdjęciu wyżej, tylko z drugiej strony, czyli zdjęcia zrobione z okna domu. Ogromne stado jeleni i łań. Myślę, że spokojnie ok 100 osobników bym się doliczyła, gdyby tylko chciały stać dłużej w jednym miejscu zamiast co chwilę się przemieszczać.
I wyszedł w sumie bardzo fajny wynik. Gdyby nie ten skrót przez łąkę, byłoby trochę ponad 10 km.
Jeden wniosek po dzisiejszym spacerze - kupić porządne buty do zimowych marszów w terenie.
Lekka zmiana tematu.
1 stycznia - niby to tylko data w kalendarzu, ale nie czarujmy się, wszyscy wiążemy z
nią nasze nowe nadzieje, plany, obawy, postanowienia. We wcześniejszym
moim wpisie wspomniałam, że nie robię posumowań na koniec roku, tak
samo nie robię żadnych noworocznych postanowień. Kiedyś coś tam sobie
postanawiałam, teraz już nie. Nie wiem tak naprawdę, co będzie jutro, z
czym będę musiała zmierzyć się za tydzień czy miesiąc. Mam oczywiście
jakieś plany - coś dokończyć, coś zrobić od podstaw, czegoś się nauczyć,
ale są to plany bardzo elastyczne. Dobrze, jeśli się uda, a jeśli nie
to trudno, widocznie nie była to rzecz najbardziej istotna, jakby się wydawało na
początku, a może wydarzy się coś ważniejszego.
Niech się dzieje, chwytamy każdy dzień z osobna i niech łączą się one w całość.
Trzymacie się cieplutko w tym już kolejnym roku i miejcie najlepiej na świecie. 😊🥰









Urocze i dosłowne wejście w Nowy Rok. Też miałam ochotę na taki noworoczny spacer, niestety pokonało mnie moje własne ciało. Zdarza się. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNic na siłę, musimy słuchać swojego organizmu, bo to ma być przyjemność. Dużo zdrówka Karolinko, uściski ❤️
UsuńMoże to spotkanie ze stadem jeleni to dobra wróżba na nowy rok? Oby!
OdpowiedzUsuńJaki pierwszy styczeń taki cały rok, Twój zatem będzie w ruchu, z rekordami kroków 😃. Niech Ci się szczęści i dobrze wiedzie!
Niech no tylko sprawię sobie porządne buty do zimowych marszów i wszystkie trasy w okolicy będą moje 😉😀. I wzajemnie, samej pomyślności ❤️
UsuńPorządny spacer, widoki masz cudowne też nie robię postanowień, pozdrawiam noworocznie.
OdpowiedzUsuńDzisiejszy dzień był cudowny do takich długich wypraw, sama przyjemność. Pozdrawiam Ula ❤️
UsuńJa też nowy rok zacząłem spacerowo, w moim ukochanym Beskidzie Wyspowym. Może i nie taki dystans imponujący jak Twój, ale i tak szło się zmachać, zwłaszcza gdy nieco bardziej strome odcinki pokryła warstwa zdradliwego lodu. A co do przepisu na bliny ziemniaczane o który mnie pytałaś, to przyznam się, że zmodyfikowałem przepis z internetu, tak by bliny się nie rozpadały przy smażeniu, ale jak się okazuje... nie zapisałem sobie proporcji! Jak będę kiedyś je robić i ustalę co, ile i jak, to dam znać ;)
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego Nowego Roku!
Dziękuję Maks za pamięć o blinach. Właśnie o te proporcje chodzi, nie bardzo mogliśmy w nie trafić. Będę cierpliwie czekać 😀. Wszystkiego co najlepsze na cały ten Nowy Rok!
UsuńMy pierwszy dzień nowego roku spędziliśmy z dziećmi na sankach i lepieniu bałwana. Poprzedni rok nauczył mnie, że nie ma co planować. Życie pisze różne scenariusze. Szczęśliwego !
OdpowiedzUsuńTrzeba brać, co życie daje, a już dawno przekonałam się, że daje bardzo duuużo, wystarczy to potem tylko odpowiednio wykorzystać. Szczęśliwości !
UsuńTo świetna strategia na planowanie kolejnego roku...;o) Ale zacznij od tych butów !! Buziole poświąteczne...♥
OdpowiedzUsuńBardzo bezpieczne, bo nie ma możliwości niezrealizowania jakiegoś postanowienia ;) Buty mus - pierwsza rzecz do kupienia w tym roku! Uściski :))
Usuńwój wpis bardzo mi odpowiada, bo jest prosty, autentyczny i życiowy, a przy tym pokazuje uważność na otoczenie. Podoba mi się, że opisujesz spacer nie jako rutynę, ale jako doświadczenie – tempo marszu, zatrzymania, zdjęcia, nagłe spotkanie ze stadem jeleni – widać, że naprawdę jesteś obecna w tym, co robisz. To trochę przypomina, że życie nie jest tylko o planach czy postanowieniach, ale o chwytaniu tych drobnych momentów, które zostają w pamięci.
OdpowiedzUsuńRównocześnie Twój komentarz o planach jest dojrzały i rozsądny – elastyczność i świadomość, że nie wszystko da się przewidzieć, pokazuje zdrowe podejście do życia. To dobra lekcja: nie trzeba nadmiernie spinać się datami ani tworzyć sztucznych oczekiwań wobec siebie.
I to połączenie codzienności, przyrody i refleksji nad sobą sprawia, że tekst czyta się lekko, a jednocześnie zostaje w głowie.
Ot, takie zwykłe życie składające się z takich krótkich chwil i tych dobrych i tych mniej dobrych. Ale jak już pisałam kiedyś, tu na blogu chcę skupić się na tych pozytywnych momentach, bo one dają mi siłę. Pozdrawiam serdecznie :)
UsuńMam nadzieję, że to piękne stado nie było celem tego polowania:(
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku, a przede wszystkim dobrej pogody na spacery i dobrych butów:)
W pięknym miejscu mieszkasz:)
M
Zwierzęta pojawiły się już chwilę po słyszanych strzałach i nie widziałam z której przyszły strony. Prawdopodobnie spłoszone wystrzałami skupiło się na tej łące. Dziękuję i również samego dobrego na ten cały rok i wszystkie następne :)
UsuńPiękne przemyślenia i piękne kadry. Niech każdy dzień przynosi choćby chwilkę piękna i spokoju...
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu i również Tobie życzę pięknych chwil każdego dnia.
UsuńTo pięknie weszłaś w ten nowy rok. Mówią że 2026 rok Ognistego Konia w Chińskim horoskopie. Mówią, że to będzie dobry rok. Liczę na to. Niedobrze, że tak sobie strzelają. Łowiectwo to nic fajnego, ja nie popieram bo kocham zwierzęta.
OdpowiedzUsuń